Aktualności Aktualności

Nadchodzą ciężkie czasy dla kłusowników

W minioną sobotę na terenie Nadleśnictwa Giżycko, w leśnictwach: Jelenia Góra, Góra oraz Pianki odbyła się akcja poszukiwania sideł zastawionych na dziką zwierzynę przez kłusowników.

We wspólnej akcji uczestniczyli członkowie Koła Łowieckiego „Cyranka" z Orzysza oraz pracownicy nadleśnictwa, w tym Straży Leśnej. Obwody łowieckie nr 163 i 164 na których gospodaruje koło, położone są tuż obok jednego z największych w okolicy rezerwatu przyrody „Nietlickie Bagno" (pow. ponad 1100 ha).

Zimą, gdy gruba warstwa śniegu pokrywa tereny rezerwatu, rozpoczyna się wędrówka bytujących tam zwierząt poza jego granice, do okolicznych lasów i pól  w poszukiwaniu jedzenia. Niestety ilość czekających tam na nie pułapek jest ogromna. W samą tylko sobotę podczas poszukiwań, które objęły niewielkie fragmenty kompleksów leśnych wokół rezerwatu, zebrano aż 43 wnyki. Tam praca myśliwych i leśników przypomina pracę saperów rozminowujących pole minowe.

Niestety na miejsce zebranych sideł wciąż pojawiają się nowe. Wpadające w sidła zwierzęta, to nie tylko zwierzęta łowne takie jak sarny, jelenie czy dziki, ale zdarzają się przypadki, że w sidła łapią się prawnie chronione wilki lub psy z pobliskich gospodarstw. Podczas sobotniego patrolu na śniegu widać było świeże ślady pojedynczych wilków, które korzystając z tego, że jezioro Śniardwy skute jest lodem powiększają obszar swoich polowań i z Puszczy Piskiej docierają aż nad „Nietlice".

Jak informuje łowczy koła „Cyranka" z Orzysza, Krzysztof Dymek – Członkowie naszego koła, co roku począwszy od późnej jesieni, aż do wiosny przeszukują podległe im łowiska, regularnie co dwa tygodnie i niestety za każdym razem znajdują zastawione wnyki.

Myśliwych z „Cyranki" nie trzeba zachęcać do poszukiwania wnyków i sideł - Nie mamy problemów z zachęceniem naszych kolegów  do uczestnictwa w akcjach zbierania wnyków, gdyż uczestnictwo w nich jest premiowane płaceniem niższej składki członkowskiej. Proponujemy sąsiednim kołom łowieckim, zastosowanie takiej samej metody motywowania swoich członków, tak aby zbieranie wnyków odbywało się na jak największym obszarze wokół rezerwatu – opowiada jeden z uczestników akcji.

Niestety kłusownicy zdają sobie sprawę, że ich proceder jest zagrożony i stosują coraz to nowsze fortele. Zakładają swoje pułapki późnym wieczorem i przychodzą sprawdzać czy coś się w nie złapało już następnego ranka. Po sprawdzeniu pułapkę zabierają ze sobą.

Pracownikom ze Straży Leśnej z Nadleśnictwa Giżycko miejsca wskazywane przez myśliwych oraz potencjalni kłusownicy są dobrze znani. Głównym problemem jest udowodnienie kłusownikowi winy. Komendant giżyckiej Straży Leśnej Adrian Górski jest jednak dobrej myśli - Pod koniec minionego roku zostaliśmy doposażeni w nowoczesny sprzęt do wykrywania szkodnictwa leśnego. Cieszymy się z tego, gdyż nasi dostawcy zaoferowali nam w dogodnej cenie doskonały sprzęt, w który zaopatrują się Straż Graniczna i inne specjalistyczne służby. Czasy stosowania fotopułapek odchodzą powoli do lamusa. Teraz dzięki nowoczesnym rozwiązaniom, można monitorować duży obszar terenu, bez narażenia sprzętu na wykrycie. Skrócił się też czas reakcji pomiędzy informacją o przestępczym zdarzeniu, a dotarciem do jego sprawcy. Często do przestępczych działań dochodzi w nocy. Dzięki naszemu sprzętowi docieramy do sprawców nawet w niecałe 25 minut, tak że po powrocie do domu nie zdążą się czasami przebrać w piżamę. W przypadku wnykarstwa zaczynamy monitorować te miejsca, w których kłusownicy zakładają pułapki.