Kartki z historii białostockich lasów

81 lat temu Dziennik Białostocki donosił:

19 maja 1936r. Wyjaśniona tajemnica ohydnego mordu

Na posterunek P.P. w Suchowoli zgłosił się gajowy lasów państwowych Franciszek Kieżel i zameldował, że przy drodze, idącej ze wsi Okopy, znajduje się zasypany świeży dół, do którego od drogi leśnej widnieje ślad ciągnięcia jakiegoś przedmiotu. Policja niezwłocznie udała się na wskazane miejsce i rzeczywiście znalazła zasypany dół, po odkopaniu którego na głębokości 1-go metra znajdowały się zwłoki kobiety, lewy policzek przy nosie od oka aż do ust był rozcięty, co wskazywało, że została ona początkowo zamordowana, następnie zakopana w lesie.

Policja wszczęła dochodzenie, w wyniku którego ustalono, iż są to zwłoki Joanny Szkiłądziowej, ostatnio zamieszkałej we wsi Suchowola, u siostry swej Teofili Szkiłądziowej, z którą Joanna w towarzystwie bratanka Henryka Szkiłądzia w dniu 11 b.m. udała się do Białegostoku po odbiór gotówki w sumie 600 zł. złożonej u zakonnika Józefa Gnidziejki. Dalej ustalono, że Szkiłądziowa została zamordowana przez Henryka Szkiłądzia, którego aresztowano. Podczas rewizji zrabowane pieniądze zostały odebrane za wyjątkiem drobnej kwoty, która została przez zabójcę zużytkowana na utrzymanie się i na opłatę za furmankę.

 

80 lat temu Dziennik Białostocki donosił:

19 maja 1937r.

Za usiłowane przekupstwo skazany na 6 miesięcy

W dniu 22 marca ub. r. gajowy Romuald Kulpowicz w czasie obchodu oddziału 34 nadleśnictwa waliły na terenie gm. Szudziałowo (pow. sokólski) przyłapał na kradzieży 2 świerków Konstantego Kiszkiela, który nazajutrz starał się go przekupić kwotą 3 złotych [słownie: trzy złote – przyp. J.K] , aby uniknąć sprawy sądowej.

Sąd Okręgowy skazał Kiszkiela na 6 miesięcy więzienia z zawieszeniem na 3 lata oraz na 50 zł. grzywny z zamianą na 5 dni więzienia.