Kartki z historii białostockich lasów Kartki z historii białostockich lasów

92 lata temu Dziennik Białostocki donosił:

16 kwietnia 1926r.

Ile niedźwiedzi znajduje się w puszczach polskich?

            Minęły czasy w których Zbyszko zasadzał się przy pasiece leśnej na misia i zdobywał jego skrom z szybkością budzącą zazdrość w myśliwskich sercach. Nie wiem, czy wielu z pośród naszych myśliwych miałoby dziś odwagę „podeprzeć” misia widłami. Przerzedziła się liczba śmiałych łowców, lecz również przerzedziła się, a częściowo wyginęła królewska zwierzyna.

            Nie jest jednak ścisłe często spotykane w prasie niefachowej twierdzenie, że niedźwiedź na ziemiach polskich doszczętnie wyginął. Zgodnie ze ścisłemi danemi z lasów państwowych oraz prywatnych, mamy dziś w Polsce około stu dziko żyjących niedźwiedzi.

            Głównym siedliskiem ich są Karpaty. Bardzo nieliczne niedźwiedzie pozostały na kresach wschodnich Polesia i trafiają się pojedyńczo w nadleśnictwie ozdamieckiem oraz łunienieckiem. W Karpatach natomiast w lasach państwowych przebywa dziś siedemdziesiąt niedźwiedzi. Ostoją ich jest nadleśnictwo Jawornik (10 sztuk), Łopianka (9), Polanica (12), Sołotwina i Jasień (po 6), Suchodół (8), Hryniawa i Rafajłowa (po 5), tatarów (4), Mizuń i Worochta (po 2), Zielona (1). W karpackich lasach prywatnych przebywa dwudziestu paru misiów. A zatem nie jest tak źle: cenny pomnik przyrody nie wyginął jeszcze. Przyszła ustawa łowiecka musi roztoczyć swoje opiekuńcze skrzydła nad niedźwiedziami, by uchronić rzadkiego zwierza przed zagładą, która stała się jego udziałem na innych ziemiach polskich.

Julian Ejsmond.

 

16 kwietnia 1926r.

Krwawe napady bandyckie w Białowieży.

Pościg za bandytami na autach ciężarowych.

W dniu wczorajszym Wojew. Komenda Policji Państwowej otrzymała

meldunek z powiatu Bielskiego,

o napadach bandyckich dokonanych w dn. 14 b. m. i w dn. 15 b. m., czyli wczoraj.

Z dotychczas otrzymanych przez nas informacyj wynika, że w dn. 14 kwietnia r. b.

zabity został

z broni palnej mieszkaniec osady Białowieża, Karol Lasz. Morderstwo popełnione zostało na szosie pomiędzy Białowieżą a Białym Laskiem w odległości 7 kilometrów od wsi Biały Lasek znanej pod nazwą „Zakopianka”.

            Zamordowany Karol Lasz, jechał furmanką z 16-letnim Bolesławem Zdankiewiczem. Młodzieniec spał w chwili, kiedy rozegrywała  się tragedja. W pewnym momencie

usłyszał strzał

przez sen. Zbudził się i zobaczył, że Lasz zwalił się martwy na wóz. Zbrodniarza nie zauważył.

            Zaalarmowana policja i Starostwo zarządziły pościg, którym osobiście kierował

pan Starosta.

            Tymczasem dzień następny, wczorajszy, przyniósł

wiadomość o nowej zbrodni

popełnionej w okolicach Hajnówki. Tym razem bandyci dokonali napadu na 2 przejezdnych.
Jeden z nich padł śmiertelnie rażony kulą, drugi jest bardzo ciężko ranny.

Ofiary napadu

Zostały ograbione doszczętnie i pozostawione w bieliźnie tylko. Szczegółów tego ostatniego na razie nie znamy. Wiemy natomiast, że Starosta Bielski, p. Czaykowski, zmobilizował

wszelkie środki

dla wykrycia morderczej szajki, która dwoma ostatniemi napadami wywołała wrażenie wielki
w powiecie.

            Województwo Białostockie zainteresowało się również napadami w Bialsku.

            Pościg policji zorganizowany został

przy użyciu aut ciężarowych

zatem istnieje nadzieja, że bandyci zostaną ujeci.

 

16 kwietnia 1926r.

Postrzelony przez pomyłkę

Dnia 10 b.m. o godz. 22-ej około wsi Kaczany, w puszczy Białowieskiej, przez gajowego Wierzbickiego Zacharjusza, wystrzałem z dubeltówki został zraniony w bok i rękę mieszkaniec wsi Krynica gm. Suchopol, Szumski Grzegorz. Pierwszej pomocy udzielił lekarz Kasy Chorych w Białowieży. Dotychczasowe dochodzenia ustaliło, że gajowy Wierzbicki spotkał w lesie Szumskiego. Myślał, że jest kłusownikiem. Chciał go zatrzymać, lecz kiedy Szumski rzucił się do ucieczki, Wierzbicki strzelił i zranił uciekającego. Dochodzenie w toku.

 

86 lat temu Dziennik Białostocki donosił:

16 kwietnia 1932r.

Kłusownik we własnych sidłach

WIELUŃ – Gajowy majątku Zagaje, Jan Maciejewski, podczas obchodu lasu usłyszał jęki, dochodzące z gęstych krzaków. Wszedł do gąszczu i znalazł tam znanego kłusownika Jana Żurawskiego, niezdolnego ruszyć się z miejsca.

Jak się okazało, kłusownik nastawił pułapkę na lisy. Przez nieostrożność sam dostał się w sidła. Klapa pułapki zmiażdżyła mu nogę powyżej kostki.

 

83 lata temu Dziennik Białostocki donosił:

16 kwietnia 1935r.

Sam się postrzelił

W dniu 12 b. m. o godz. 22 na szosie, w odległ. 3 klm. od wsi Biały-Lasek, gm. Białowieża, w kierunku osady Białowieża w oddz. 687 Puszczy Białowieskiej został postrzelony przez nieznanego sprawcę przechodzący szosą Tatura Wacław w lewą rękę. Patrol policyjny stwierdził że gajowy Tatura rzeczywiście ma ranę postrzałową lewej ręki, lecz przy ranie znać ślady prochu i osmalenia. Gajowy na tę okoliczność przyznał się, iż postrzelił się sam przez nieostrożność, manipulując rewolwerem systemu „Nagan”, a nie chcąc skompromitować się przed swoją władzą nieumiejętnością obchodzenia się z bronią palną, zameldował w nadleśnictwie o rzekomym na niego zamachu