Kartki z historii białostockich lasów Kartki z historii białostockich lasów

95 lat temu Dziennik Białostocki donosił:

9 lipca 1923r.

Tajemnica zabójstwa gen. J. Bałachowicz

Fałszywe relacje pism warszawskich i fałszywe oskarżenie brata zamordowanego gen. St. Bałachowicza

            Przed dwoma, trzema tygodniami gruchnęła nagle wieść o zamordowaniu gen. Bałachowicza. W pismach warszawskich była mowa o zabójstwie gen. Bałachowicza, organizatora głośnej w swoim czasie armji ochotniczej; nikt nie wiedział, ze jest tu mowa tylko o bracie jego, Józefie.

            Z Hajnówki tymczasem dochodziły coraz to sprzeczniejsze wiadomości, które prasa warszawska skwapliwie podawała, wreszcie w „Kurierze Porannym” ukazał się wywiad z bratem zamordowanego, w którym ten ostatni niedwuznacznie rzucał oskarżenie na współtowarzyszy podróży J. Bałachowicza podczas, której zamordowano

Zwykłe, czy polityczne zabójstwo?

            W atmosferze przesyconej procesem białoruskim, spiskami, których działacze uwili sobie gniazdo w kniejach puszczy Białowieskiej niewątpliwie powstać musiała myśl, iż jest to zabójstwo polityczne, zwłaszcza, że twierdzi to z całym naciskiem brat zabitego gen. St. Bałachowicz.

            Chcąc dać czytelnikom szczegóły bliższe, „Dziennik” wydelegował na miejsce współpracownika swojego i dziś podaje w streszczeniu materiał zebrany ze źródeł wiarogodnych.

W kniejach puszczy Białowieskiej

od dłuższego czasu znajdowali przytułek obaj braci Bałachowicza i ich „armja” licząca przeszło 1500 zdemobilizowanych „Bałachowców”. Obaj bracia trudnili się wszystkiem począwszy od handlu, ich zaś ludzie podzieleni na partie brali udział w robotach leśnych, jako robotnicy.

W tragicznym dn. 11 czerwca

gen . J. Bałachowicz miał się udać z Białowieży do Hajnówki na własnym koniu. W Białowieży umówione zostało jego spotkanie z Wiszniakowem, kupcem z Białowieży któremu obiecał Bałachowicz, przewiezienie kupionej przezeń soli, mąki i innych rzeczy.

            Gen. Bałachowicz wyjechał do Hajnówki o g. 8 m. 30 rano.

W Hajnówce nastąpiło umówione spotkanie Wiszniakowa z gen. J. Małachowiczem, który zapoznał go z b. pułkownikiem „bałachowcem”, Peremykinym. Miało to miejsce o g. 4 ppoł. w restauracji Łukjaniuka.

Wiszniakow dostał jak było umówione konia, naładował swoją sól i mąkę, a tymczasem gen. J. Bałachowicz spędzał wesoło czas w restauracji.

Mimo przynagleń Wiszniakowa wyjazd z Hajnówki nastąpił dopiero g. 8 m. 30 wieczorem. Na wóz wsiedli na przodzie J. Bałachowicz i Peremykin styłu na workach bokiem Wiszniakow.

Koń biegł to drobnym truchcikiem, to znowu wolnym krokiem, a tymczasem droga prowadziła przez knieje puszczy i niebawem podróżni znaleźli się w mroku kompletnym.

(Dok. w numerze jutrzejszym)