Kartki z historii białostockich lasów Kartki z historii białostockich lasów

95 lat temu Dziennik Białostocki donosił:

12 lipca 1923r.

Prawda o śmierci generała  Józefa Bałachowicza

w kniejach puszczy Białowieskiej

Gdy obaj zbiegowie Peremykin i Wiszniakow po półtoragodzinnem błąkaniu się w mrokach nocy po puszczy dotarli szczęśliwie do punktu na którym pracowali robotnicy Peremykina była godz. 12 m. 30.

            Na alarm zwolna zchodzić się zaczęli robotnicy, którym Wiszniakow i Peremykin zaproponowali aby odprowadzili ich do Białowieży. Białowież od punktu tego znajdowała się w odległości 7 klm.

            Po pewnym czasie Wiszn. i Per. udali się do Białowieży w otoczeniu 10 robotników. Do Białowieży dotarli o g. 2 w nocy i niezwłocznie udali się do Komisariatu, gdzie zameldowali o napadzie, a z Komisariatu do gen. St. Bałachowicza, którego powiadomili o tragicznej śmierci jego brata.

            Bałachowicz niezwłocznie osiodłał, konia, zaprzągł wóz i z Wiszniakowym i 3 robotnikami udali się wszyscy na miejsce zabójstwa. Zastali tam policje, która przybyła wcześniej

            Wóz leżał przewrócony, rzeczy rozrzucone nawpół przykrywały trupa, którego widok był straszny. Kula zabójcy ugodziła ś. p. J. Bałachowicza w głowę i zerwała czaszkę.

            Na miejscu zasadzki znaleziono liczne ślady prowadzące w głąb puszczy, a przy szosie pustą flaszkę od wódki.

            Wiszniakow powrócił do domu i w tymże dniu jego i Peremykina zbadał sędzia śledczy. W kilka dni potem Wiszniakowa zbadano powtórnie.

            Podczas pogrzebu nieoczekiwanie dla Wiszniakowa gen. St. Bałachowicz w przemówieniu swojem oskarżył go wobec swoich mołojców, grożąc samosądem. Wobec takiej sytuacji Wiszniakow musiał się oddać pod opiekę policji i udał się do sędziego śledczego w Bielsku

            Tymczasem gen. St. Bałachowicz nie poprzestał na tem i w wywiadzie z współpracownikiem „Kurjera Porannego” ponownie i niedwuznacznie wskazał najniesłuszniej Wiszniakowa, jako uczestnika zabójstwa, na tej tylko podstawie, że on i Peremykin opóźnili się z wiadomością o zabójstwie i dotarli do Białowieży dopiero o godz. 2 w nocy.

            Sędzia śledczy oczywiście przejdzie do porządku dziennego nad oskarżeniem bezzasadnem. Tymczasem Wiszniakowi stała się krzywda, gdyż wobec stanowiska wrogiego bałachowców boi się on powrócić do Białowieży.

            Zabójców narazie nie wykryto. Puszcza Białowieska roi się od przestępców i morderstwa rabunkowe są tu na porządku dziennym.

            Apelujemy do władz aby raz wreszcie zechciały przetrząsnąć knieje i uwolnić powiat Bielski od zmory.