Kartki z historii białostockich lasów Kartki z historii białostockich lasów

98 lat temu Dziennik Białostocki donosił:

7 grudnia 1919r.

 „Cudze znać dobrze, -swoje należy”

Białowieża i Żubry.

SZKICE

I.

Puszcza Białowieska.

            Jako wspaniały zabytek odwiecznych lasów dziewiczych, gajów świętych, niedostępnych głuszy leśnych oraz zapadłych ustępów starożytnej Litwy, do dziś dnia jeszcze, nawet nawet w tym opłakanym stanie, w jakim jest ona, niestety, obecnie, puszcza Białowieska godniej i wspanialej reprezentuje piękność ich i majestat, niż wiele, wiele innych lasów w Polsce, Litwie i Białorusi.

            Puszcza Białowieska leży niemal w samym środku niemal b. gub. Grodzieńskiej, zajmując południową część Wołkowyskiego oraz zachodnią połać Prużańskiego powiatu ziemi grodzieńskiej. Przestrzeń jej niegdyś była olbrzymią, przeno..zcą 22 mile kwadratowe, z których las właściwy tylko zajmował około 89 tysięcy dziesięcin. W stuleciu XIV zaś puszcza Białowieska była o wielekroć większą jeszcze i zajmowała jak to znać z aktów Wielkiego Księstwa Litewskiego, obszar, stanowiący do niedawna powiaty: Białostocki, Brzeski, Próżański, Sokolski. I Wołkowyski. Znana hojność wszakże osób panujących w Polsce, wraz ze zgubnym zwyczajem rozdawania za te lub inne zasługi ziemi i lasów, puszcza Białowieska zaś, jak większość z dawien dawna była własnością Królewską, - jak też wydzierżawienia takowych na długie lata, za błahe czynsze, pod sianokosy, hodowlę ryb, zakładanie pasiek i t.p. stały się przyczyną, iż przestrzeń puszczy, tego jednego z najobszerniejszych pod owe czasy królestw leśnych, zmalała znacznie bardzo.

 

            Hojną dłonią, jakem rzekł, rozdarowywano więc tedy puszczę Białowieską na lewo i prawo, że wymienię tu tylko taką darowiznę jaką, w r. 1550, obdarzony został przez króla Zygmunta I starosta Żmudzki Hieronim Chodkiewicz, a która wynosiła ani mniej ani więcej jak 25 tysięcy dziesięcin lasu, leżącego po prawym brzegu  Narwi. Skoro zaś, na mocy pierwszego rozdziału Polski, w 1772 roku, Litwa znalazła się pod hegemonią carycy Katarzyny II, ta ostatnia rozdała pomiędzy swych faworytów wprost lwią część puszczy Białowieskiej. I tak, między innymi, 20 tys. dziesięcin  najlepszego lasu dostało się Ferzenowi i Siwersowi, osadę Białowież, leżącą w samym wnętrzu puszczy wraz z wsią Narewka-Skopowo, otrzymał w dzierżawę na lat 50 hr. Krabuzow, i t. d. i t. d. bez końca.

 

            Taka iście, wandalska, gospodarka leśna w puszczy, trwała aż do roku 1820, w którym, ktoś z moskiewskich biurokratów prawdopodobnie jakiś głębszy zamysł jednego z ministrów, Niemca, podszepnął konieczność zmiany systemu rabunkowej gospodarki. Wyrąb więc drzew w puszczy wzbroniony został zupełnie. Z czasem, w 1833 r. zaprowadzono też i racjonalną gospodarkę leśną i puszczę podzielono na 540 dwuwiorstwowych kwartałów oraz naznaczono 180-letni termin wyrębu, dzieląc go na sześć 30 letnich okresów.

 

            Trwało to jednak niestety zbyt krótko. Na długo jeszcze bowiem przed wojną ostatnią, tajemniczość dziewiczego lasu, okrywająca od wieków puszczę Białowieską, legendy o niej wytworzone zaczęły znikać i, noga [? J.K.] o boleśnie smutna rzeczywistość, stanęła przed nami.

            Puszcza, która od roku 1889 zaliczona została do liczby dóbr apanażowych jękła pod razami siekier.

            Wszystkie najbardziej niedostępne nawet, błotniste, miejsca, podzielono na rewiry, przecięto nosami [? – błąd w druku - chyba powinno być przecięto pasami – przyp.  J.K.] i podjazdowymi drogami, na których poczęły huczeć naładowane budulcem pociągi, mknąc wiozące panów kupców automobile.

            Nadszedł wreszcie r. 1915. Panami sytuacji stali się Niemcy. Rzucili się tedy na puszczę jak zgłodniałe wilczyska na żer i … zaczęli ją eksploatować po swojemu.

            Z ogólnej pod ten czas przestrzeni 250 tysięcy morgów, wycięto 9000 morgów.

lasa, a nie oszczędzono ani wspaniałego modrzewia ani stuletnich dębów, niebotycznych sosen, jaworów świerków, lip, jesionów, ani też niebywałej grubości jełowców, orzechów, i cisów które puszcza posiadała również w obfitości.

            Wartość puszczy obliczana była w tym czasie, mniej więcej na 900 miljonów marek, przybliżoną zaś wartość dotychczas skonstatowanych szkód rzeczoznawcy oceniają na 30 miljonów marek. W samej puszczy, przeważnie na stacji Hajnówka, pobudowano sześć tartaków, destylarnie spirytusa drzewnego, smolarnie, stolarnie, fabryki pantofli drewnianych [ sic! – przyp. J.K.], masy drzewnej oraz tak zwanej wełny drzewnej, czyli trocin, które według twierdzeń samychże Niemców, wywożono do Niemiec, gdzie w zamian za nie jako materiał do wypychania poduszek i sienników, otrzymywano – jako produkt zamiennywełnę owczą.

            Niemcy więc, jak widzimy wywieźli z puszczy Białowieskiej miliony a przez to o tyle zubożyli Polskę. Obok tego wszakże i zwierzostan puszczański zniszczyć nie omieszkali doszczętnie. Zginęły …osie, jelenie, a niestety wraz z niemi padły również ofiarą, z Europy całej ba na całej niemal kuli ziemskiej, li tylko w Puszczy Białowieskiej przechowująca się dotąd jeszcze wspaniałe na wymarcie przez nielitościwe prawa przyrody skazane, Żubry.

            O nich jednak w jednym z  szkiców następnych.

 

82 lat temu Dziennik Białostocki donosił:

7 grudnia 1935r.

Boże Narodzenie bez choinek

RZYM, 6.12. Sekretariat partii faszystowskiej wydał zarządzenie, aby na nadchodzące święta Bożego Narodzenia nie wycinano choinek.

            Jako motyw tego zakazu podano – nieodzowność ochrony drzewostanu a także i to, że choinka wigilijna jest obyczajem obcym, a nie narodowym – włoskim.

 

7 grudnia 1935r.

Walka ze złodziejem leśnym

            W dniu 30.XI. Bohdan Sadowski leśniczy z nadleśnictwa Krynki, obchodząc swój rewir przyłapał na kradzieży drzewa Wacława Pilcickiego z Sosnowik (Gm. Szudziałowo) i usiłował mu zabrać siekierę, której P. oddać nie chciał. W trakcie szamotania się Sadowski skaleczył się siekierą i dał ją sobie wyrwać złodziejowi. Kiedy Pilicki zamierzył się nią na leśniczego, ten sięgnął po dubeltówkę. Pilicki, porzucając siekierę, zbiegł i ukrył się w lesie. Dotychczas go nie ujęto.

 

79 lat temu Dziennik Białostocki donosił:

7 grudnia 1938r.

Anons: „Krysia leśniczanka” dziś w „Palace”

 

            Zapowiedziana na wczorajszy wieczór operetka „Krysia leśniczanka” z Lucyną Szczepańską w roli tytułowej, z powodu nienadesłania na czas kostiumów – odbędzie się w teatrze „Palace” dopiero dzisiaj o godz. 16 min 30.

            Zakupione wczoraj bilety będą ważne na dzisiejsze przedstawienie.