Redaktor

Tam gdzie wrony...

Jeszcze do niedawna co złośliwsi powiadali o naszych terenach, że tu nawet wrony zawracają. Dziś my twierdzimy, że nie zawracają, co więcej, zostają bo gdzież byłoby im lepiej, gdzie jest piękniej?


Dziewanna

Dziewanna (Ziewanna) to jak głoszą przekazy Jana Długosza, staro- słowiańska bogini lasów i łowów. Ta mieszkanka przepastych borów i niezgłębionych, prastarych puszcz, szczególnie upodobała sobie ponoć tereny dzisiejszych Puszcz: Białowieskiej i Knyszyńskiej. Z myśliwskim rogiem i łukiem, w towarzystwie nieodłączonego białego jelenia, pojawiała się wszędzie, gdzie coś złego działo się jej ukochanym lasom lub zwierzętom tam żyjącym. Chroniła również i wspierała tych, którzy polując by wyżywić siebie i swoje rodziny, traktowali zwierzęta z należnym szacunkiem.


Wierszalin - niedoszła stolica świata

„Wyszli na skraj lasu. Było stąd widać całą Grzybowszczyznę, a dalej za wsią, za ogrodami - cerkiew w kępie drzew… -Zbudujemy tu wielkie miasto. Nazwiemy je Wierszalin. Będzie stolicą świata… Przychodzić tu będą pątnicy z całego świata pokłonić się naszym cudom.”


Królewska wizyta w Kruszynianach

Był rok Pański 1688. Wiosenne promienie słońca roztopiły już zimowe lody, nadmiary wód spłynęły wartkimi strumieniami, reszta zaś nasyciła spragnioną ziemię. Pierwsi siewcy wyszli na wykarczowane i przysposobione do roli pola, by czym prędzej rzucić ziarno. Pomni byli bowiem przekazywanej z dziada pradziada prawdy, iż „kto sieje w błoto, ten zbiera złoto”.


Kuwas - strażnik lasów

Ludzie wiedzieli od zawsze - jest dobro i jest zło. Bo jak mogłoby być inaczej? Nie można wszak zatracić miary między sprawiedliwymi i bezbożnymi - powiadali. Wraz z chrześcijańską wiarą zakradło się na słowiańskie ziemie wszelakie „czartowskie nasienie”, któremu ta wiara oparta na miłości i życzliwości była nad wyraz nie w smak. Nie były to jednak nasze rodzime diabły. Pojawił się hiszpański Asmodeusz, niemiecki Mefistofeles oraz francuski Belfegor.


Łoboda, czyli potwór z Ozieran

Wiosna roku 1537 nadeszła wyjątkowo wcześnie. Już w lutym lody na rzekach zaczęły pękać, a topniejący śnieg tworzył rwące potoki nawet tam, gdzie normalnie nigdy nie płynęła woda.